|

e-mail

|
SEKRETNA PODPOWIEDŹ GDAŃSK
Zawodowi gracze już teraz są pełni pochwał dla polskich / postołowskich
green'ów.
GDAŃSK GOLF & COUNTRY CLUB
W klubie nieopodal Gdańska jest się dumnym, nie bez racji, z przepięknego
jak również sportowo wymagającego, mistrzowskiego pola golfowego
Par 72.
Do Polski na golfa? "Czy tam w ogóle są pola golfowe?"
"Ale chyba nie jedziecie tam swoim autem?" Tak lub podobnie
brzmią najczęstsze reakcje, kiedy porusza się temat wyprawy golfowej
do Polski.
Odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi: Tak, w Polsce istnieją pola
golfowe. Wprawdzie na razie jest ich tylko 10, ale kolejne są już
w budowie. Nie wszystkie są 18-to dołkowe i takiej jakości jak pole
Gdańsk Golf & Country Club na południe od Gdańska, o którym
jest ten artykuł, ale jednak istnieją. Bez obaw można również podróżować
autem. Wprawdzie dystans jest długi, podróż trwa ok. 8 godzin w
zależności, z którego Bundeslandu się wyrusza, ale stacje benzynowe
są oświetlone i pod ciągłą obserwacją kamer video. Tak więc o starych
uprzedzeniach konsekwentnie trzeba zapomnieć. Trudno się szybko
dostać do starego hanzeatyckiego Gdańska. Partner Lufthansy, LOT
oferuje wprawdzie, jako jeden z nielicznych przewoźników, połączenia
z Gdańskiem. Niestety, niekorzystne cenowo, chyba, że turysta zdecyduje
się na oszczędną taryfę weekendową. Nie dziwi więc fakt, iż dotychczas
niewielu niemieckich turystów golfowych odnalazło drogę do Polski.
Ale każda taka wycieczka naprawdę się opłaca, a serdeczną radość
wdzięcznych gospodarzy wyraźnie się czuje .
"Mamy tutaj wspaniałe pole golfowe utrzymane na piątkę z
plusem . Ponadto uprzejmą obsługę, bardziej przyjacielską niż w
innych miejscach. A jeśli przypadkiem jednak coś nie jest doskonałe
udoskonalimy to dla Państwa" - tymi słowami wita nas, nienagannym
niemieckim, William Siwek, właściciel i Prezes Zarządu spółki Postołowo
Golf Club (dla porządku: Gdańsk Golf & Country Club oraz Postołowo
Golf Club współdziałają jako stowarzyszenie sportowe oraz spółka
właścicielska). Ten sympatyczny golfista o handicapie 10 ( siła
gry w skali od 0 do 36 -- przy czym 0 to handicap graczy zawodowych)
osobiście zarządza polem. W roku 1995 zaangażował się finansowo
funduszami jego firmy okrętowo-brokerskiej, aby cztery lata później
przejąć całkowitą odpowiedzialność oraz uratować cały projekt przed
bankructwem. Była to odważna i niełatwa decyzja, którą podjął wspólnie
z żoną Gabi. Kiedy po 15 latach pobytu w Hamburgu przyjeżdżał do
Polski nie zamierzał tu właściwie rozwijać żadnej aktywnej działalności.
Ale, jak to już "właściwie" bywa, życie potoczyło się
inaczej.
Będąc od 1992 roku członkiem Klubu w Postołowie, wiedział, dzięki
wielu podróżom po całym świecie, jak rzeczywiście znakomite jest
to niedokończone pole . Założony wysoki poziom pola był również
powodem, dla którego inicjatorzy projektu, dwa szwedzkie małżeństwa,
nie poradziły sobie w jego realizacji. W roku 1989 na 100 hektarach
postanowili przy udziale angielskiego architekta Jeremy Turner'a
zbudować prawdziwe mistrzowskie pole golfowe, i to według najbardziej
wymagających norm USGA, licząc na turystów skandynawskich i polskich
graczy. Plan
się nie powiódł . Czy teraz plan Williama Siwka przyniesie owoce
tego nie wie nawet on sam. Ale mocno w to wierzy , zaś reakcje gości
odwiedzających pole, dają ku temu powody. Wszyscy, którzy dotychczas
gościli na polu koło Gdańska - w którym zresztą urodził się mistrz
słowa i Premiere-Golf moderator Irek Myskow - byli zachwyceni.
Również zawodowi gracze , a nawet szanujący się dżentelmeni z kolebki
golfa St. Andrews byli pozytywnie zaskoczeni. Zarówno zwycięzcy
turniejów European-Tour ( ekstraklasa europejska) David Howell czy
Soren Hansen, który w 1997 r podczas Polish Open ustanowił rekord
pola na poziomie 67, jak i Heinz-Peter Thuel nie szczędzili pochwał
dotyczących przede wszystkim jakości i wielkości green'ów. Nasz
"Thueli" podbił rok później serca widzów, gdy jako prowadzący
rundy finałowej, i po kilkunastu dołkach stracił dystans do szwedzkiego
rywala. Na dołku 18, dla profesjonalistów 495 metrowe Par 5, zmobilizował
wszystkie siły. Po drivie "odpalił" swoją drewnianą trójkę
z fairway'u i przegonił piłkę 240 m w locie ponad wodą, niecałe
2 metry od dołka, do tego jednym puttem "utopił" piłkę
w dołku. Lecz nawet to nie wystarczyło - przegrał zaledwie 1 uderzeniem.
Końcowe dołki są wielką atrakcją Postołowa. To mistrzowskie pole
o tak wysokim współczynniku slope 132, zakwalifikowane jako trudne,
stawia na ostatnich 4 dołkach dodatkowe wymagania. Po pięknym i
trudnym piętnastym dołku, 375 metrowym Par 4, z green'em usytuowanym
na półwyspie, przechodzimy na wyczynową 16-tkę - Par 3 ,186 m dystansu
wodnego do pokonania. Krótkie złapanie oddechu na 17 - tym dołku
i już jesteśmy na finiszowym dołku Thuela (18). Dla rundy golfa
opłaca się z pewnością weekendowy wypad do Gdańska, bo przecież
atrakcje 1000 letniego Gdańska i położonego nad bałtycką plażą Sopotu,
same w sobie są warte podróży. W Sopocie, od niedawna działa Hotel
Haffner, prawdziwy cztero gwiazdkowy hotel o międzynarodowym standardzie.
Jako, że polscy gospodarze zdają sobie sprawę, iż wszelkie niedogodności
powinny omijać turystów golfowych, dlatego goście hotelu otrzymują
w pakiecie nie tylko transfer autobusem na pole, lecz również klasyczny
masaż.
Brzmi to zupełnie jak motto Williama Siwka; "Co jeszcze nie
jest doskonałe to udoskonalimy".
|