|
Krótki, ale - podobnie jak dołek 8. - wymagający dozy
precyzji. I tak samo jak poprzedni - sąsiaduje z drzewami. Krótki
strzał z odchyleniem w prawo może zakończyć się jednym z dwóch
bunkrów, a skierowanie piłki w lewo - to znów ryzyko gry w lasku. Skąd
zatem "szczęście" w nazwie? Bowiem na tym właśnie dołku zdarzyło się
pierwsze i jak do tej pory jedyne hole-in-one. Jego zdobywcą był szef
tutejszego pola - William Siwek. Grał rundę z żoną, posłali piłkę na
green i powędrowali puttować. Znaleźli jedną piłkę, druga zaś po
prostu znikła. Dopiero po chwili odnalazła się ...... w dołku.
|